Strony - wersja testowa

piątek, 18 września 2015

butelka wina w prezencie ślubnym

Zdarzyło mi się popełnić już parę butelek ślubnych. Mogłoby się wydawać, że tworząc ileś razy to samo, człowiek się zwyczajnie znudzi. A tu jakoś nie. Decoupage na butelce wina, szczególnie jeśli ma być prezentem ślubnym, jest tak przyjemną pracą, że tworzy się go z przyjemnością.

Ta najświeższa butelczyna jest dość podobna do tej z zeszłego roku, ale nie identyczna - klik.
Zamawiającej bardzo zależało na gołąbkach, więc musiały się tam znaleźć. Cytat to też Jej pomysł. Jak widać, dla mnie pracy nie zostało wiele :)







środa, 16 września 2015

papierowe saszetki lawendowe

Lawendowych saszetek nigdy dość.
Lawenda już dawno ścięta, znak to, że koniec lata :(
Jak zwykle bukieciki zostały powiązane, powieszone i się suszą. Co ładniejsze wykorzystam do bukiecików, a te brzydsze do saszetek.
Nadal przeraża mnie maszyna do szycia. Mam wrażenie, że to urządzenie uparcie chce mi przedziurawić koniuszki palców. Spróbowałam więc zrobić papierowe saszetki.
Właściwie wystarczyłby zwykły papier do pakowania i klej. Ja mam niestety tendencję do nadmiaru więc u mnie dodatkowo etykietka, koroneczka, sznureczek ( i ręczne! pseudo-przeszycia).
Niezależnie czy materiałowe czy papierowe - lawendowe saszetki pachną cudnie.


czwartek, 20 sierpnia 2015

szybkie ciasto owocowe

Wiem, że ciasto to nie rękodzieło, a tylko takie chciałam publikować zakładając bloga. Chociaż w sumie... składniki nakładasz rękoma, mieszasz, wstawiasz do piekarnika, a potem zjadasz - jednak to rękodzieło :)
Przepis jest właśnie tak banalnie prosty, a ciasto wychodzi niebiańsko pyszne.
Lato to czas gdy kupuję mnóstwo lokalnych lub krajowych owoców. Kupuję i zjadam w ilościach hurtowych. Nie zawsze jednak jestem szybsza niż moje koleżanki  muszki owocówki. I właśnie na złość muszkom musiałam coś zrobić z gruszkami i nektarynkami, które zaległy na samym dole patery. Powstało szybkie ciasto gruszkowo-nektarynkowe.
Ja użyłam 2 gruszek i 2 nektarynek, ale nadadzą się wszelkie inne owoce (nawet te z puszki). Mieszałam ręcznie, bo nie chciało mi się wyjmować miksera.


PROSTE EKSPRESOWE CIASTO OWOCOWE

składniki 
(ilości na foremkę ok 25x12cm, tzw. keksówkę) 
  • 1 szklanka mąki
  • 1/3 szklanki cukru (można troszkę więcej jeśli lubicie bardziej słodkie)
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • opakowanie (8g) cukru waniliowego
  • 2 jajka
  • mały jogurt naturalny lub naturalny serek homogenizowany (ok 200g)
  • 1/3 szklanki oleju
  • owoce   (optymalne na podaną ilość ciasta są np. 3 średnie brzoskwinie, albo 2 duże gruszki, generalnie ilość owoców trzeba dobrać w zależności czy lubicie jak jest ich dużo w całym cieście, czy jedynie na wierzchu)
  • składnik deluxe: jeśli w czeluściach spiżarki zostało Wam trochę czekolady to można dodać niewielką garść startej czekolady. Ja użyłam wielkanocne czekoladowe jajka :)  
  •  cukier puder do posypania
przygotowanie
Owoce obieramy ze skórki i kroimy. Wszystko jedno jak :) w kostkę, paski, ćwiartki, co tam chcecie.
Włączamy piekarnik i nastawiamy na 180*C.
Wszystkie suche składniki po kolei wsypujemy do miski: mąkę, cukier, proszek do pieczenia, cukier waniliowy, (czekoladę jeśli dodajecie). Potem składniki mokre: jaja, jogurt, olej. Mieszamy wszystko i właściwie już. Na koniec owoce. Ja gruszki wmieszałam w ciasto, a nektarynki wrzuciłam na wierzch. Ale panuje dowolność. Te wrzucone na górę i tak troszkę opadną.
Wstawiamy do piekarnika na ok 40-50min. Metoda suchego patyczka się przydaje. 
Ostudzone ciasto posypujemy cukrem. 

Ledwo zdążyłam pstryknąć zdjęcie. Cud, że nie ma na nim łapczywych rąk :)





czwartek, 6 sierpnia 2015

życie jest spoko ! - zanotuj to sobie

Jestem maniakalnym notatkowiczem ( nie wiem czy istnieje takie słowo, ale jeśli tak, to właśnie kimś takim jestem). Wciąż coś zapisuje i notuje. Nie dlatego, że mam słabą pamięć. O nie, pamięć mam jak słoń czy żółw. Lubię gdy moje myśli pojawiają się na kartce papieru, mam wrażenie, że dopiero wtedy nabierają sensu.  I mimo, że terminarze, buchalterię ( lubię to słowo), albumy ze zdjęciami i listę zakupów prowadzę elektronicznie: w telefonie, na tablecie, OneDrivach, iCloudach, Dropboxach i innych, to mimo wszystko zawsze w torebce mam kalendarzyk i notes.
Ten notesik zrobiłam już na początku roku, bo w starym skończyły się wolne kartki :(  Wcześniej miałam takie zwykłe notesy, kupne. Ten jest moim pierwszym własnoręcznie ozdobionym. A jako, że robiony na początku roku, to koniecznie musiał mieć motto na nowy rok. Jakoś wcześniej nie złożyło się by go pokazać. Ale może i lepiej, bo teraz mogę potwierdzić, że minęło ponad pół roku, notesik się spoko zapisuje, a życie jest naprawdę spoko :)



poniedziałek, 20 lipca 2015

pierwszy album (nie dla pierwszej lepszej)

To było nie lada wyzwanie.
Pewne kobietki znają się bardzo długo, bo pracowały razem przez ponad 20 lat.  Do dziś lubią spotykać się na pogaduchach, przy kawce, herbatce i słodkościach. Chciały jednej z nich przypomnieć wspólne chwile, wspólnie spędzone godziny w pracy, wspólne kawki i wspólne kilogramy zjedzonych ciasteczek.
Przyniosły ogromne siatki ze zdjęciami i kazały robić swoje.
Nie bardzo wiedziałam od czego zacząć, bo albumu nigdy wcześniej nie robiłam.Troszkę po omacku, troszkę pokracznie, ale jakoś wypełniłam przestrzeń między okładkami. W pewnym momencie tak się zapędziłam z ilością zdjęć, że musiałam dokonać sporej selekcji, bo zwyczajnie zabrakłoby mi stron.

Podziwiam też dziewczyny, które lubują się w albumach - bardzo pracochłonna robota. Teraz już wiem, że kolejny album zrobiłabym zupełnie inaczej. Ale pierwsze koty za płoty :)

Przygotujcie się na milion zdjęć, choć to i tak nie wszystkie strony.












piątek, 17 lipca 2015

prosta kartka sztalugowa

Dziś kartka sztalugowa. Nadzwyczaj efektowna kartka, a niezwykle prosta do zrobienia.
Kartka gratulacyjna na narodziny maluszka - Panny Marysi :)
Nie użyłam wielu elementów, a i tak wydaje mi się bogata.
Konik i misiek to elementy z eko-deko. Niestety nie pamiętam skąd mam okrągły stempelek. Zapisuje sobie różne rzeczy w różnych folderach i nie zawsze zaznaczę źródło. Jest szansa, że to stempel od joli, ale jest też możliwe, że wykopałam go z czeluści internetu. Autora przepraszam :)

 



środa, 3 czerwca 2015

wisienkowa buteleczka

Muszę zacząć pokazywać starsze tworki, bo nowe się tworzą i zaraz o wcześniejszych zapomnę.
To tak akurat na mini długi weekend naleweczka wiśniowa. Nie, nie przepis na samą nalewkę, bo to jeszcze nie czas na wiśnie, ale buteleczki, w które magiczny roztwór został przelany.
Nalewki tworzą się w wielkich słojach, potem leżakują w  butlach, by ostatecznie trafić do ozdobnych buteleczek. Butelki są w większości zdobyczne po innych napojach. Wszyscy wiedzą, że ładnych butelek nie wolno wyrzucać i należy je przynieść Kasi :)
Gotowe pełne buteleczki magazynują się w mojej spiżarni tylko przez chwilę, bo bardzo szybko rozchodzą się wśród gości.
Czasem są to wzorki, czasem kwiatki, a czasem jako nieudolny grafik amator posklejam jakieś obrazeczki i czasem wychodzi coś fajnego.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...