Strony - wersja testowa

piątek, 23 czerwca 2017

Świętojański wianek z tymianku

Dziś Noc Świętojańska! Święto przywitania lata, wywodzące się z pogańskich obrzędów Słowian, przypada właśnie na noc z 23 na 24 czerwca. Noc Świętojańska jest niezwykła i magiczna. Odpowiednie jej uczczenie ma zagwarantować pomyślność i szczęście. Chyba do  najpopularniejszych zwyczajów tej nocy należy rzucanie wianków na wodę raz szukanie kwiatu paproci. Według legend w Noc Świętojańską wiele roślin nabiera też magicznej mocy.
Tyle z teorii. A w praktyce no cóż.
Ani ja panna na wydaniu, rwącej rzeki u mnie brak, a do lasu nie pójdę bo boje się kleszczy. Przekory u mnie sporo i skoro zioła i byliny mają nabrać cudownej mocy by odstraszyć złe duchy, to postanowiłam jednak upleść te wianki. Akurat świetnie się składa bo pogoda dopisuje do ścinania ziół.



Co będzie potrzebne?

1. ZIOŁA, w tym przypadku tymianek
2. SZNUREK lub NITKA
3. DRUT FLORYSTYCZNY (nie jest niezbędny)
4. NOŻYCZKI



No to pleciemy!

W pierwszej kolejności musimy zrobić bazę wianku - tworząc okrąg. Można to zrobić za pomocą zdrewniałej gałązki tymianku, tym samym tworząc wianek w 100% naturalny lub użyć drutu florystycznego.


Z tymianku tworzymy malutkie bukieciki, starając się zachować identyczną długość gałązek. Będzie ich potrzeba sporo więc warto je sobie przygotować zanim zabierzemy się do plecenia.


Bukieciki tymianku po kolei przywiązujemy do bazy nitką lub sznureczkiem. Zaczynamy od jednego punktu i każdy kolejny bukiecik przesuwamy odrobinę dalej, tak by utworzyły wianek.


 Nie martwcie się wystającą nitką, kolejne gałązki ją przykryją. 


Gdy już ostatni bukiecik zostanie przytwierdzony i utworzy nam tymiankowy okrąg, pozostaje przymocowanie kokardki lub sznureczka.


 Wianek z tymianku gotowy! Można teraz w Noc Świętojańską puścić go w nurt rzeki lub zawiesić na drzwiach by odganiał złe duchy:) Będzie też idealną rustykalną ozdobą w kuchnii.




Jeśli swojego wianku nie rzucanie jednak do wody, proponuję by go zwyczajnie zawiesić i tymianek ususzyć. Jest to zioło, które fantastycznie się suszy pozostawiając swój zielony kolor i nie tracąc aromatu. Co prawda najlepszym momentem na ścinanie tymianku jest początek maja gdy jest jeszcze młody i niezdrewniały, ale jeśli ktoś się zagapił to nic straconego. Jak wszystkie zioła, tymianek suszymy w zacienionym i przewiewnym miejscu. Będzie nas cieszył aromatem aż o przyjścia wiosny.


środa, 21 czerwca 2017

ślubna karteczka z tekturką i sznurkiem

Dobry Wieczór!  
Dziś na dobranoc kartka ślubna. Prosta, delikatna, beżowa. Z tyłu z małą kieszonka na życzenia ( lub małe co nieco $$). Forma kartki sztalugowej mnie prześladuje...


Zgłoszę ją sobie na aż trzy wyzwania, a co tam, zaszaleję:

ALTAIRART: Challenge #6|| Wyzwanie#6 "Chipboard/ Tekturki".

http://www.altairart.pl/2017/06/challenge-6-wyzwanie6-chipboard-tekturki.html

 SCRAP SHOP: Wyzwanie - Ach! Co to był za ślub! 

http://scrapikowo.blogspot.ie/2017/06/wyzwanie-ach-co-to-by-za-slub.html


 ARTIMENO: Wyzwanie#56- Ślubnie z tekturką 

http://artimeno.blogspot.com/2017/05/wyzwanie56-slubnie-z-tekturka.html





 

wtorek, 13 czerwca 2017

zrób coś we wtorek - #1 - świeca w cukiernicy DIY

Witajcie w ten pochmurny wtorek. Zastanawiam się czy przypadkiem lato, którego jeszcze nie było,  to się już skończyło? Połowa czerwca, a tu mokro, zimno i wietrznie. Nic tylko wskoczyć pod kołderkę, zaparzyć herbaty i zapalić świece (haha nierealne marzenie matki dwójki maluchów). Ale skoro już o świeczkach mowa...
Świeczki uwielbiam. Z resztą nie znam nikogo, kto by świeczek nie lubił. Są to jedyne durnostojki, które akceptuję. Jedne ładnie pachną, inne mają ciekawy kształt, generalnie świeczka jest zawsze dobrym pomysłem. Do czasu gdy się wypali. A jakoś nigdy nie wypala się do końca. Jest fajnie gdy umilasz sobie wieczór, ale potem zostają ci ogarki i niedopałki. Domyślam się, że normalni ludzie to świeczkowe resztki wyrzucają, tym samym pozbywając się kłopotu. Ja niestety do tej grupy społeczeństwa nie należę.  Mi jak zawsze jest szkoda cokolwiek wyrzucić. I ostatecznie zostaję z wiaderkiem pełnym zupełnie bezużytecznych malutkich świeczkowych denatów.


Czasz zrobić z tym porządek !
Jeśli więc masz garść starych świeczek i powiedzmy... cukiernicę - czytaj dalej! Jest szansa, że zakochasz się w tym projekcie jak ja i zrobisz fantastyczną świeczkę. O właśnie taką.



Co będzie Ci potrzebne? 

1. WOSK
To chyba nie jest zaskoczeniem? Można oczywiście kupić czystą stearynę lub zapachowy wosk i jeśli jesteś rozrzutny proszę bardzo :) Ja jestem jednak fanką idei odzysku i upcyklingu. Do stworzenia mojej świecy w starej cukiernicy użyłam starych, połamanych i niedopalonych świeczek.

2. KNOT
Można kupić :)
Można też użyć bawełnianego sznurka lub sznurowadła. Ja chytrze wyciągnęłam knot z połamanej świeczki.

3. POJEMNIK - w moim przypadku cukiernica
Jestem przekonana, że w szafce kuchennej masz miseczkę lub filiżankę, która magicznym sposobem stała się sierotą. Było sześć w komplecie i nagle jest tylko jedna? Świetnie! Zamień zwykły słoik, starą filiżankę lub miseczkę w świeczkę! Rym niezamierzony:) 

4. GARNUSZEK
Wosk trzeba gdzieś stopić. Ja mam mały rondelek spisany na straty i do tego przeznaczony. Proponuję nie gotować wosku w tym samym garnku co niedzielny rosół! Ja topię wosk w garnuszku używając płyty grzewczej, ale można to robić w kąpieli wodnej, albo w mikrofali.

No to działamy!

Najpierw przygotujmy naczynie docelowe. 
Jeśli odpowiada Ci wygląd Twojego naczynia, to masz szczęście. Zrób sobie kawkę i omiń ten etap. Moja cukiernica mnie nie zachwycała. Ani jako cukierniczka, ani jako docelowy pojemnik na świeczkę. Wymagała małej metamorfozy.



Z pomocą przyszły farby kredowe Americana, kolor relic. Użyłam już tych farb do udawanych betonowych jajek - KLIK.
Właściwie po pomalowaniu jednym kolorem już było lepiej. Ale pobawiłam się jeszcze później suchym pędzlem by uwidocznić wzorki.


Pora na umieszczenia knota. 
Najprościej jest zawiązać knot na patyczku i umieścić w pojemniku. Ja jednak drugą końcówkę zamocowałam na metalowej końcówce, którą wydłubałam z podgrzewacza tzw. tealighta. Pomaga to utrzymać knot w miejscu i zapobiega jego przemieszczaniu przy nalewaniu wosku.  (Te metalowe końcówki też można kupić).


Przygotowanie wosku.
Resztki świec dobrze jest pokruszyć lub pokroić na mniejsze kawałki - przyspieszy to topienie się wosku.

Jeśli świeca pokryta jest farbą dobrze jest ją zeskrobać. W przeciwnym wypadku farbka zmiesza się z woskiem. Chyba, że o taki efekt Wam chodzi, lub jak mnie - zupełnie Wam to nie przeszkadza.
Esteci powinni też zadbać o kolor wosku, który chcą uzyskać i nie mieszać np. żółtej z czarną :)
Proponuję też włączyć wyciąg w kuchni lub otworzyć okno. Chyba, że zapach typowy dla 1 listopada Wam nie przeszkadza.


Gdy cały wosk pęknie się roztopi - nalewamy odpowiednią ilość do wcześniej przygotowanego pojemnika.






Pozostało jedynie czekać aż wosk ostygnie i stężeje by odciąć nadmiar knota.


Gotowe!


I jak? Czy nie jest to fantastyczny sposób na to jak wykorzystać stare świeczki i odpady wosku?  No i stare niepotrzebne naczynia też dostają drugie życie. Mam nadzieję, że ten mały kursik na to jak zrobić świeczkę domowej roboty Was zainspirował i właśnie w tej chwili idziecie szukać filiżanki.
Żeby jeszcze znaleźć choć kwadrans na relaks...




Dziś jest wtorek i tym postem rozpoczynam cykl wtorkowych poczynań pt. zrób coś we wtorek.

A i pochwalę się na blogu DIY.
 


sobota, 10 czerwca 2017

klocki z imieniem

Lubię personalizowane dekoracje dziecięce. Coś niezwykłego staje się z przedmiotami gdy pojawia się na nich imię Waszego dziecka.
Co prawda mała Julka jest jeszcze lokatorką w naszej sypialni, ale powoli wprowadzam nowe dekoracje w pokoju dzieciaków. Nie wiem czy pamiętacie Jasiowy pokój - tak wyglądał gdy mieszkał w nim sam - KLIK.  Teraz starszy brat będzie się musiał podzielić. Dopóki nie zacznę przemeblowania na szeroką skalę, pojawiają się drobne elementy. Na pierwszy rzut drewniane klocki z imieniem. Takie personalizowane klocki są fantastyczną dekoracją w pokoju dziecięcym. A gdy maluchy podrosną, mogą stanowić wesołą zabawę w układanie własnego imienia.



środa, 31 maja 2017

kartka na powitanie maluszka

Zauważyłam pewną prawidłowość. Jakoś duża większość moich kartek z cyklu "witaj na świecie" jest kartką sztalugową. I w sumie się sobie nie dziwię, że takie powstają, bo fajne są, takie nietuzinkowe.

Na świecie pojawiła się malutka Sabinka.  Na jej powitanie i gratulacje dla rodziców powstała także kartka sztalugowa.






Kartkę zgłaszam na wyzwanie DIY -#19 WYZWANIE - W maju jak w gaju.
Jeszcze przez godzinkę jest maj, więc zdążę.



oraz na wyzwanie Lemoncraft Wyzwanie #5 - Dwa kolory






piątek, 19 maja 2017

komunijny exploding box

Maj to miesiąc ślubów i komunii. Nie zabrakło tych klimatów i u mnie. Powstało takie sympatyczne kartko-pudełko na Pierwszą Komunię.

 

 Zwyczajowo ozdabiam środek explodingboxa, ale tym razem musiało się tam zmieścić pudełeczko od jubilera z prezencikiem dla komunikantki.





Pudełeczko zgłaszam na wyzwanie Szuflady.




poniedziałek, 15 maja 2017

metamorfoza - regał z palet czyli ikea hack

Porządkując zdjęcia natknęłam się na fantastyczny projekt (skromność hihi), który zrealizowałam dwa lata temu. Czemu go jeszcze nie pokazałam - nie wiem. Spieszę zatem naprawić ten błąd.
Wynajmując mieszkanie, kupowaliśmy meble z sieciówek. Są tanie, wiec nie było szkoda gdy podczas wyprowadzki trzeba było się ich pozbyć. Jednak niektóre z nich zabraliśmy ze sobą wprowadzając się w nowe kąty. Na czymś trzeba siedzieć i gdzieś trzymać ogrom rupieci. Z czasem niepotrzebne meble zastępowaliśmy docelowymi. Szkoda jednak wszystko wyrzucić na śmietnik. Z natury nie lubię niczego marnować i szukam ponownego zastosowania. Tak też się stało z regałem Ikea, który dostał nowe życie.
Mieliśmy czarny regał Ikea Expedit (obecnie to seria Kallax). Nic mu nie dolegało, poza faktem, że zupełnie nie pasował do nowego wnętrza. Miałam też mnóstwo palet (dobrodziejstwo budowy domu). Czemu nie połączyć tych dwóch elementów? Postanowiłam więc obić regał paletami i zobaczyć co z tego wyjdzie. Wyszedł rustykalny, trochę loftowy i zdecydowanie niepowtarzalny mebel.

Zobaczcie jaki rewelacyjny jest ten ikea hack! 




Tak wyglądał regał Ikea Expedit ( Ikea Kallax) przed metamorfozą. nuuuda


Palety należało rozebrać - co nie jest łatwą sprawą. Wiele z nich zwyczajnie pękało i nie nadawało się już do użycia (przynajmniej w tym projekcie).


Przycięte na wymiar deski zostały przykręcone do zewnętrznych ścian regału. Najpierw jednak musiałam nawiercić otwory, bo kartonowo-wiórowa ikea pękała i wkręty nie chciały trzymać.


 Deski szlifowałam już po przykręceniu, a nie przed. Nie szlifowałam też mocno i bardzo dokładnie. Chciałam by pozostałe nierówności nadały meblowi lekko surowy i rustykalny wygląd. Ale jeśli ktoś jest perfekcjonistą to oczywiście może szaleć ze szlifierką do woli.


Kolejny etap - bejcowanie. Pierwotny kolor bejcy był zupełnie nie do zaakceptowania ( kolor widać na zdjęciu, bleeee). Ale nie chciało mi się jechać po kolejną bejcę do marketu. Użyłam więc zwykłej farby akrylowej. Zmieszałam farby uzyskując pożądany odcień brązu, a detale przyciemniałam metodą suchego pędzla czarną farbą i odrobiną pasty postarzającej. Na koniec polakierowałam wodnym lakierem.


Szafka dostała też nóżki, które potraktowane zostały miedzianą farbą w spreju. Gdzieniegdzie przytwierdzone zostały też duże, ozdobne gwoździe.


A oto efekt końcowy. 




 

I jak? Nieskromnie powiem, że mnie zachwyca :) Regał chwilę szukał dla siebie miejsca, ale od dłuższego już czasu pełni funkcję stolika pod telewizor. 




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...