Strony - wersja testowa

sobota, 28 listopada 2015

kartka na pierwsze urodziny

Dziś wstęp króciutki bo czasu brak.
Pierwsze urodzinki to bardzo ważne wydarzenie. To chyba najważniejsze urodzinki, potem tak ważne są już tylko setne :)
I mimo, że maluszek czytać nie umie, kartkę warto sprezentować.


poniedziałek, 9 listopada 2015

Prywatny album mojego prywatnego brzucha

Zrobiłam coś dla siebie!
Co jest sukcesem podwójnym. Po pierwsze dlatego, że dla siebie (wiecie szewc bez butów). Po drugie dlatego, że znalazłam na to czas. Macierzyństwo póki co trudne nie jest. Ale mimo, że mój maluszek jest kochanym robaczkiem, to permanentnie przyssanym do maminego cycka - a to dość skutecznie ogranicza możliwość robienia czegokolwiek. Ale jak na terminatora przystało, mimo braku snu, urywałam minutki w nocy i pomiędzy zmianą pieluch i udało się. Album ciążowy gotowy!
Chciałam unikać postów bardzo osobistych, ale się rozmyśliłam hihihi. Całe 9 miesięcy ciąży były cudowne i bezproblemowe więc zachciało mi się  stworzyć album brzuszkowy. A skoro album powstał, to się nim pochwalę ( a przynajmniej jego elementami).

 







Na zabawy aparatem i obrobienie zdjęć już mi czasu nie starczyło, więc przepraszam :)

sobota, 17 października 2015

Kartka na 18. urodziny


Osiemnaście mieć lat to nie grzech [...]  
Nie mam fiata i też to nie grzech, no nie?

Nie wiem, czy ten młodzieniec podśpiewuje słowa piosenki Kasi Sobczyk, ale faktem jest, że osiemnaście lat ma, i prawo jazdy mu się marzy. Zamiast Fiata pewnie Ferrari, ale to inna para kaloszy.
Kartka na osiemnaste urodziny nie sprawiła mi kłopotu. Auto tylko trochę retro, ale gdyby takie dostał, pewnie by nie pogardzil :)






czwartek, 15 października 2015

Prosta kartka z życzeniami

Mam czasem tak, że nie do końca mi się chce. Kręcę wtedy nosem, że nie mam papierów, że muszę koniecznie kupić stemple i jakieś dodatki, bo tak pracować się nie da. Nie mam koncepcji i brak mi weny, szukam więc wymówek żeby nie zrobić nic, mimo, że zrobić coś muszę. I jak już wyczerpię zasób marudzenia, a kartka nadal nie zrobiona, nie pozostaje nic innego jak wziąć się do roboty. Winę za marudzenie zrzuciłam na jesień oczywiście, a nie na swoje lenistwo. 
Kartki miały być dwie, dla dwóch rożnych Pań. Chciałam zrobić identyczne, ale w trakcie pracy się rozmyśliłam. Są więc podobne i niewymyślne. Prosta kartka urodzinowa i klasyczna kartka imieninowa.





wtorek, 29 września 2015

marynistycznie i magistersko

Czekam i czekam, aż moje dziecię zdecyduje się w końcu zawitać po drugiej stronie brzucha. Ale maluch jest niechętny. Brzuch utrudnia dłuższe kreatywne spędzanie czasu, więc niewiele robić mogę. Boje się poza tym, że mogę nie skończyć rozpoczętego projektu, bo maluch złośliwie postanowi pokrzyżować plany.
Pozostaje jedynie przeszukać bibliotekę zdjęć i publikować prace już skończone.

W zeszłym roku robiłam już morski exploding box - pracownicy żegnali kolegę, który był fascynatem marynistyki. - klik
Tym razem, choć klimat marynistyczny pozostał, exploding box z okazji obrony pracy magisterskiej. A właściwie to dwa boxy. Mimo, że przyszła ( a może już obecna) Pani Magister studiuje oceanografię, musiałam chwilkę pogłówkować jak połączyć morze z magisterką.Dobrze, że do morza mam niedaleko, łatwo zdobyć garść muszelek :)











PS Okrągłe stemple to lekko zmodyfikowane digi stemple by Novinka. Przeróżne i fantastyczne stemple znajdziecie na jej stronie - klik

piątek, 18 września 2015

butelka wina w prezencie ślubnym

Zdarzyło mi się popełnić już parę butelek ślubnych. Mogłoby się wydawać, że tworząc ileś razy to samo, człowiek się zwyczajnie znudzi. A tu jakoś nie. Decoupage na butelce wina, szczególnie jeśli ma być prezentem ślubnym, jest tak przyjemną pracą, że tworzy się go z przyjemnością.

Ta najświeższa butelczyna jest dość podobna do tej z zeszłego roku, ale nie identyczna - klik.
Zamawiającej bardzo zależało na gołąbkach, więc musiały się tam znaleźć. Cytat to też Jej pomysł. Jak widać, dla mnie pracy nie zostało wiele :)







środa, 16 września 2015

papierowe saszetki lawendowe

Lawendowych saszetek nigdy dość.
Lawenda już dawno ścięta, znak to, że koniec lata :(
Jak zwykle bukieciki zostały powiązane, powieszone i się suszą. Co ładniejsze wykorzystam do bukiecików, a te brzydsze do saszetek.
Nadal przeraża mnie maszyna do szycia. Mam wrażenie, że to urządzenie uparcie chce mi przedziurawić koniuszki palców. Spróbowałam więc zrobić papierowe saszetki.
Właściwie wystarczyłby zwykły papier do pakowania i klej. Ja mam niestety tendencję do nadmiaru więc u mnie dodatkowo etykietka, koroneczka, sznureczek ( i ręczne! pseudo-przeszycia).
Niezależnie czy materiałowe czy papierowe - lawendowe saszetki pachną cudnie.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...